W miesiąc po pogrzebie Elżbiety
„W miesiąc po pogrzebie Elżbiety Franciszek Józef był już. w Ofen, ze zwyczajową doroczną wizytą na Węgrzech. Wstępne oficjalności zaczyna traktować bardzo pospiesznie. Gdy pozostanie sam, uda się do pokojów cesarzowej, które podobnie jak jego własne znajdują się również na pierwszym piętrze pałacyku. Zdumiony stwierdzi, że wszystko przygotowano tutaj na jej przyjazd. Każdy przedmiot, który lubiła mieć pod ręką, znajduje się na swoim miejscu rozłożona garderoba, rozliczne drobiazgi codziennego użytku, nawet waga, na której codziennie kontrolowała ciężar swego wiotkiego ciała, no i oczywiście książki...
Podczas obiadu cesarza zaczyna nagle obsługiwać Seitz cukiernik Sissi który tego dotychczas nigdy nie robił. Franciszek Józef czuje się przytłoczony obecnością zmarłej żony. Przejdzie raz jeszcze przez amfiladę pokoi, stanie na balkonie, który dopiero co na jej życzenie zbudowano, i spojrzy na rozpościerającą się, okoloną Dunajem, malowniczą panoramę Pesztu. Po raz pierwszy ogląda miasto oczami Elżbiety. Tak bardzo je lubiła. Zupełnie przeciwnie niż on. Nawet w tej chwili musi tłumić narastającą niechęć.
Postanawia otrząsnąć się z dławiącej obecności Sissi i ucieka do Godólló na polowanie. Tym razem namiętność do łowów nie daje mu zadowolenia. Po flintę sięgnie jeszcze nieraz, ale więcej będzie uganiania się po lesie i ostępach aniżeli trofeów. Nie w smak mu te wyprawy, jak i rozmowy z miejscowymi prominentami. A zmarły Rudolf tak dążył do przywdziania węgierskiej korony! Podobno nawet kochał tych Madziarów. Miał to z pewnością po swojej matce. Teraz już oboje nie żyją. W cesarzu coraz silniej odzywa się tęsknota za Wiedniem. I za przyjaciółką. Na Węgrzech pozostanie do końca listopada.“(8)
<<<< Sztuka nowych mediów-Wiele
| W dniu 28 marca 1849 >>>>